Sejsmograf

 

Zdarzają się takie dni
Nie wstaję lewą nogą
Nie ściga mnie czarny kot
Byle tylko zabiec mi drogę
Rozsypuję cukier zamiast soli

A mimo to jest ciężej niż zwykle
Odczuwam jakby echa
Dawnych obaw i lęków

Patrzę na Ciebie
I widzę Wcale Nie Ciebie

Przez zaciśnięte powieki
Zerkam w przyszłość
Wydaje się jakby jej nie było

(choć zaledwie wczoraj patrzyłam w nią z uśmiechem w sercu)

Czas to jedno
Cuda i leczenie to drugie
Słowo czy myśl
Wtrącają mnie do lochów
Mojego własnego serca

Daleko
Głęboko
W chłód
Tego co wyparłam
Wydarłam
Zamknęłam

Odczuwam jakby echa
Dawnych obaw i lęków
Choć nikt już nie trzyma mi
Przy skroni
Przy sercu
Naostrzonych noży
Pistoletów gotowych do strzału

Jestem żołnierzem
Zwolnionym ze służby
Owszem
Ale czy na długo
Kto wie

Lepiej pozostanę tutaj
Kawałki mnie
Rozrzucone
Ale przynajmniej ukryte

Widzę siebie
I drżę
Bo co jeśli Ty zobaczysz kiedyś
Właśnie to co ja

Zdarzają się takie dni
Gdy pytam wprost
Skąd we mnie wiara
Że ktokolwiek
Że Ty

Gdy ja sama siebie nie

Reklamy

astma oskrzelowa (choroby cywilizacyjne)

 

czasami się krztuszę
czasami im bardziej skupiam się
na prostym oddychaniu
tym mi trudniej

czasami spalam się
i im bardziej chcę
budować żywić dawać
tym więcej dymu

myślę że tlen
powinien być pierwszą lekcją
gdy nauczamy o toksyczności

pierwszą lekcją o dawce i umiarze

powietrze zabija tak sprawnie
jak woda arszenik i cyjanek
(a jeśli chcemy być bardziej romantyczni
cykuta wilcze ziele mandragora)

czy jeśli dym i tlen zabiją mnie równie łatwo
ma jakieś znaczenie
czy mnie kochałeś

czy jeśli dym to tylko niewielkie cząsteczki zawieszone w powietrzu
ma jakieś znaczenie
co ty o mnie
co ja o tobie

czasami spalam się
i duszę własnym dymem

 

Dlaczego wtedy prawie płakałam

 

Nie zapytałeś
Więc może rozumiesz
Kto wie

Bo widzisz
Tymi dwoma słowami
Dałeś mi tysiąc innych
słów światów planów

Znów słyszę
Słyszę słyszę słyszę

Świat nie jest niemy
Są rzeczy warte wzruszenia
Są pocałunki niczym obietnice
Uśmiechy mówiące
(to Ty)
Czułe dłonie szukające skóry

To wszystko dla mnie
Bo powiedziałeś
(najpierw Ty, potem ja)
Bo nagle jestem
Tą, której czekałeś

Woda niesie muzykę
Świat kręci się jak powinien

Nic nie jest takie jak wtedy
Gdy się bałam
Gdy żyłam lękiem
Że nie jestem marzeniem

Wcale mnie nie jest zbyt mało
Dałeś mi pewność

I na koniec (na najpiękniejszy początek)
Powiem zapiszę wyszepczę Ci prosto w usta

Z wzajemnością

Ostatni (ku duchom)

 

Widzisz
Problem z twoją miłością
Był zawsze tylko jeden

Najwięcej jej było w mojej głowie
W moich oczach
W twoich słowach

Patrzyłam na ciebie
Czekałam
Spijałam każdą czułostkę

Jak krople rosy
Szybko łapczywie nim wzejdzie słońce
Dieta głodu

Tak bardzo ci wierzyłam
Właśnie tak ma być
Że moją rolą jest prosić
A twoją częściej odmawiać

(niż udzielać łaski)

Teraz widzę
Gdy mówię: przyjdź
I jest
Gdy wyciągam dłoń
A moje palce nie zwijają się w pięść

Widzę wiem nauczyłam się
Samoloty nie stoją w korkach
Pociągi nie zawsze się spóźniają
Nie muszę nikomu unosić kącików ust
By obarzono mnie uśmiechem

Napiszę ci to ostatni raz
A potem zgiń przepadnij
Zostaw mnie raz na zawsze
Każda blizna czule doglądana

Kiedyś się zagoi

Bo widzisz
Problem z twoją miłością
Był zawsze tylko jeden
Musiałam o nią żebrać

Czekałam

 

Tak długo
Nie przychodziły do mnie słowa
Opisujące moją tęsknotę
Wołałam

Cicho
Delikatnie
Szeptem

Nie chciałam ich spłoszyć

Nie nadchodziły
Słowa i wiersze
Nie spływały mi z palców

Nie pisałam o tej tęsknocie
O martwych językach
Które warto wskrzeszać
O słowach i znaczeniach
Zgubionych w tłumaczeniu

Nie potrafiłam mówić
Że tęskno mi
Że szukam dotyku ust

Teraz wiem dlaczego

Wszystkie te słowa
Kryły się w kąciku
Twojego uśmiechu

Teraz wiem dokładnie za czym tęsknię

Ale to wcale nie sprawia
Że oczekiwanie jest prostsze

(pocałuj mnie
raz jeszcze)

Stwórzmy nowe słowa
Nadajmy im znaczenia
Bądźmy przyczynkiem do narodzin
Nowego języka

Przez głowę (głupotki)

 

Ostatnio schudłam
Podobno
Wyglądam lepiej

Nie wiem

Więc stanęłam
Przed lustrem przymierzalni
(mówią, że zmyślni marketingowcy
wstawiają tam lustra, w których nie widać
naszych odbić, ale kobiet, którymi chciałybyśmy być)

Kilka sukienek
Na próbę
Na świętowanie

Nie było nikogo
Kto stanąłby za mną
Zasunął zamek
Powiedział

Wyglądasz
(tak jak ta kobieta w lustrze)
W porządku